niedziela, 12 stycznia 2014

Szczęście jest jak echo...

... które odzywa się, kiedy dajemy samych siebie".

Te trafiające do serca słowa Phila Bosmansa stały się myślą przewodnią obrazka, namalowanego przeze mnie akrylami specjalnie dla WOŚP. Obraz, jest próbą zmierzenia się z pracami wspaniałej artystki Diane Duda - zapraszam do odwiedzenia profilu FB malarki. Cieszę się, że moje malowidło szybko znalazło właściciela i stało się cegiełką wspierającą szczytny cel :)




poniedziałek, 30 grudnia 2013

Chyba nie byłam grzeczna w tym roku :\

W Wigilię zamiast prezentu dostał mi się zastrzyk przeciwbólowy w tyłek i zakaz wstawania z łóżka przez najbliższe dziesięć dni... do tego proszeczki rano, proszeczki wieczorem ... żyć nie umierać!!!! Ale cóż, jak się z kręgosłupem zadziera to potem człowiek po domu do łóżka się czołga bo na nogi wstać nie jest w stanie i karetkę wzywać musi żeby go z powrotem do pionu postawili - los sprawiedliwy zesłał karę za nadgorliwość i dał zdecydowanie do zrozumienia że czas zadbać o siebie nieco bardziej :( 

A tu kilka solniaków zrobionych jeszcze ,,przed" ... niby nic ale i tak mnie cieszą :)

 










piątek, 6 grudnia 2013

Katastrofa...

Im bliżej świąt tym bardziej brakuje mi czasu na wszystko, o rękodziele chyba zapomnieć muszę już do nowego roku, bo jak nie choróbska to inne kataklizmy na nas spadają krzyżując wszelakie twórcze plany... jestem przygnębiona i tęsknię za szyciem :( 

Pocieszeniem była mi anielica tildowa którą w żółwim tempie zdołałam wykończyć, ale niestety tradycyjnie ledwo ją skończyłam, zdjęć nie zdążyłam przyzwoitych zrobić, a ona już poleciała w świat :(  Cieszy mnie to i smuci jednocześnie ... macie tak czasem?

A tu jedyne foto które mi się ostało



niedziela, 6 października 2013

Niewyraźnie...

Czuję się dziś niewyraźnie i nie wiem czy to skutek tego, że zasiedziałam się przy maszynie do późnej nocy a dzieć młodszy bezlitośnie zerwał mnie z rana samego na równe nogi, czy też odczuwam nadal osłabienie po choróbsku które męczyło mnie przez ostatnie dwa tygodnie. Chyba i jedno i drugie daje mi w kość, a zaległości przez to piekielne chorowanie mam znowu moc do nadrobienia i to mnie dobija zupełnie :( No nic, trzeba wziąć się w garść - od marudzenia roboty nie ubędzie. Udanej niedzieli życzę wszystkim !

P.S. Słoneczko trafiło się piękne to i zdjęcia nowej anielinki lepsze niż poprzedniej :)










sobota, 5 października 2013

Ciemną nocą...

Zrodzona ciemną nocą nie doczekała się przyzwoitej sesji zdjęciowej, bo jak to u mnie często bywa, ledwo uszyta musiała pędem gnać na pocztę...wybaczcie więc jakość zdjęć - mój aparat nie lubi robić fotek pozbawionych promieni słonecznych :) Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanej soboty!





niedziela, 15 września 2013

Nie taki diabeł straszny...

... choć wątpliwości było wiele, i wiele pytań w stylu ,,jak ja to wszystko zdołam ogarnąć?" , to mój powrót do pracy po urlopie wychowawczym stał się faktem. Choć czas którego i dotąd nie miałam w nadmiarze skurczył mi się niemiłosiernie, to o dziwo na dzień dzisiejszy nie jest źle i chyba sprawdza się stwierdzenie które usłyszałam niedawno, że ,, im mniej człowiek ma czasu, tym bardziej robi się wydajny". Oby tak dalej!
  Dziś od rana poszły w ruch ścierki i wiadra (wiem, wiem... niedziela... ale ostatecznie wolę dziś niż wcale ;),  dom wypucowany nieco, zaczął w końcu przypominać siedzibę ludzką, szybki obiad wskoczył na talerze domowników, a ja zasiadłam do maszyny... i tak oto końcem dnia udało mi się przyodziać i wyczesać tę oto Pannę. Lala strojona na specjalne zamówienie koniecznie miała mieć dzianinowe spodenki i bluzeczkę, a w bonusie dostała dodatkowo zdejmowaną czapeczkę. Zostawiam Was z tą damą, a sama biegnę do pewnego kawalera, który z ulubioną książką czeka już na codzienne czytanie. Udanego wieczoru kochani!






niedziela, 25 sierpnia 2013

Numer 1. -czyli mój Przepiśnikowy debiut :)

O Przepiśniku myślałam już od dawna, szczególnie że siostra  moja kochana Anna gotuje zawodowo, a własnego zeszytu na przepisy jakimś cudem się jeszcze nie dorobiła. Obiecałam więc sobie, że zrobię jej fajny Przepiśnik na urodziny. Tak oto powstał Numer 1.  czyli pierwszy zrobiony przeze mnie zeszycik na przepisy :) Prezent dotarł i się podoba - mam nadzieję że i Wam przypadnie do gustu :D

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej niedzieli !  :D







sobota, 24 sierpnia 2013

Sasha :)

Sasha, to laleczka której chyba od początku pisany był los gwiazdy - podróżniczki, bo ledwo wyskoczyła spod igły, a już zaprzyjaźniła się z przesympatyczną dziewczynką z którą teraz podróżuje pozując (jak to celebrytka) do wciąż nowych sesji fotograficznych.  Cieszy mnie bardzo kiedy moje lale trafiają do tak dobrych opiekunów :D Jeszcze raz dziękuję osobistemu fotografowi Sashy za cudowne zdjęcia ! Za zgodą autora tutaj prezentuję kilka z nich, a spragnionych większej ilości pięknych fotografii odsyłam do bloga Pana Andrzeja Medunieckiego





P.S. Czy tylko mi się to w oczy rzuciło, czy też Sasha jest nieco podobna do swojej wspaniałej małej opiekunki?

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających i dziękuję szczególnie tym, którym chce się skrobnąć u mnie czasem jakieś słówko w komentarzach.

Udanego wieczoru i spokojnej nocy!

niedziela, 18 sierpnia 2013

Kolejna lala...

...pojechała w daleką drogę razem z siostrzyczką moją... W głośnym i tłocznym ostatnio domu, zrobiło się nagle cicho i pusto... snuję się z kąta w kąt... Dni kiedy siostrzyczka gościła u mnie minęły szybko, ale zdążyła upleść mi dwa cudne koszyki z których cieszę się jak dziecko. Nie będę się nimi tymczasowo chwaliła, bo czeka je jeszcze malowanie, ale na pewno wkrótce pochwalę się ich fotkami w formie wykończonej.