wtorek, 17 lutego 2015

Ktoś ją już pokochał :D

Tę Pannę ktoś pokochał kiedy jeszcze nawet nie było widać końca jej szycia. Musiałam bronić szarej piękności bo chciano ją uprowadzić w świat bez bielizny, haftowanych bucików i innych niezbędnych drobiazgów!!!! Rozbój w biały dzień!!!! Szczęśliwie wygrałam bój, spokojnie skończyłam co miałam skończyć i oto jest - gotowa do wysłania już wkrótce dotrze do swojej nowej opiekunki :)







Ta Ruda :)

Dostępna :)





poniedziałek, 9 lutego 2015

KRÓLOWA WSZYSTKICH LAL...

Zanim zaczęłam ją szyć, zastanawiałam się bardzo poważnie czy ja właściwie jeszcze potrafię to robić? Cóż, po ponad rocznym przymusowym urlopie od szycia dałam sobie pełne prawo do takich obaw. Po wszystkim doszłam do wniosku, że z szyciem jak z jazdą na rowerze - kto raz ,,zaskoczy" ten już tak ma do końca życia.

P.S. Nawet sobie nie wyobrażacie jak ja bardzo za tym szyciem tęskniłam! Obym nigdy już nie musiała robić takich przerw ;)






niedziela, 12 stycznia 2014

Szczęście jest jak echo...

... które odzywa się, kiedy dajemy samych siebie".

Te trafiające do serca słowa Phila Bosmansa stały się myślą przewodnią obrazka, namalowanego przeze mnie akrylami specjalnie dla WOŚP. Obraz, jest próbą zmierzenia się z pracami wspaniałej artystki Diane Duda - zapraszam do odwiedzenia profilu FB malarki. Cieszę się, że moje malowidło szybko znalazło właściciela i stało się cegiełką wspierającą szczytny cel :)




poniedziałek, 30 grudnia 2013

Chyba nie byłam grzeczna w tym roku :\

W Wigilię zamiast prezentu dostał mi się zastrzyk przeciwbólowy w tyłek i zakaz wstawania z łóżka przez najbliższe dziesięć dni... do tego proszeczki rano, proszeczki wieczorem ... żyć nie umierać!!!! Ale cóż, jak się z kręgosłupem zadziera to potem człowiek po domu do łóżka się czołga bo na nogi wstać nie jest w stanie i karetkę wzywać musi żeby go z powrotem do pionu postawili - los sprawiedliwy zesłał karę za nadgorliwość i dał zdecydowanie do zrozumienia że czas zadbać o siebie nieco bardziej :( 

A tu kilka solniaków zrobionych jeszcze ,,przed" ... niby nic ale i tak mnie cieszą :)

 










piątek, 6 grudnia 2013

Katastrofa...

Im bliżej świąt tym bardziej brakuje mi czasu na wszystko, o rękodziele chyba zapomnieć muszę już do nowego roku, bo jak nie choróbska to inne kataklizmy na nas spadają krzyżując wszelakie twórcze plany... jestem przygnębiona i tęsknię za szyciem :(

Pocieszeniem była mi anielica tildowa którą w żółwim tempie zdołałam wykończyć, ale niestety tradycyjnie ledwo ją skończyłam, zdjęć nie zdążyłam przyzwoitych zrobić, a ona już poleciała w świat :(  Cieszy mnie to i smuci jednocześnie ... macie tak czasem?

A tu jedyne foto które mi się ostało